— Szkoda.
— Dlaczego pan tak żałuje? Nie ma pan przecie osobistego interesu do żadnej z pań?
— Owszem, mam bardzo pilny.
— Ciekawym, jaki, bardzom ciekaw — rzekł pan Ksawery, patrząc na praktykanta żartobliwie.
Edmund odczuł cień lekkiej ironii w głosie rezydenta i pomyślał:
— A temu co się dzisiaj stało?
— Więc jakiż to interes? — powtórzył pan Ksawery. Staruszek, zjadłszy ogromnie dużo, był w bardzo dobrym usposobieniu.
Prątnicki pokręcił głową.
— O, tego nie mogę powiedzieć nikomu.
— Aż tak! Ho, ho! A o którąż z pań tu chodzi, jeżeli wolno choć o to zapytać?