— Który go zapewne lepiej znał?
— Niewątpliwie.
— Bądź co bądź za usunięcie tego pana ze Słodkowic należy się ordynatowi wdzięczność. A czy pani wie, jaki jest główny powód wyjazdu Prątnickiego? Domyśla się pani?
— Główną przyczyną była Lucia i zabiegi Prątnickiego? — odpowiedziała zagadnięta.
Uśmiech przemknął się po ustach Rity.
— Tak się to mówi. Ale to znaczy, że pani nic nie wie. Prątnicki usunięty jedynie dla pani.
— Dla mnie?!...
— Tak, a raczej z powodu pani. On pani dokuczał, co gniewało ordynata, a denerwowało pana Macieja. Nie mogli na to pozwolić. Jedna Idalka była bierna, ale kto ją zna, ten wie, że inna być nie potrafi. Ta kobieta ma ciało i kości, lecz wątpię, czy ma krew... chyba tak błękitną, że aż zwodniałą. W ostatniej chwili oburzyły ją zamiary tego pana, jednak przedtem bawił ją znakomicie. Wyprawił go stąd głównie pan Waldemar. Mogę panią śmiało zapewnić, że w obu Michorowskich ma pani wielkich, wyjątkowych przyjaciół.
Nacisk na wyrazie „wyjątkowych” nie podobał się Stefci. Odrzekła żywo:
— Wdzięczną im jestem bardzo, ale chyba i pani Elzonowska mi sprzyja?