— Jak to! Co pan mówi?...

— Że ten as tak samo trudny do zdobycia, jak jego właściciel — odrzekł Trestka z wybuchem szczerości.

— Panie, proszę raz zleźć z tych swoich alegorii. Mam ich dosyć!

— Czyż nie powiedziałem wyraźnie?...

— Aż nadto!

Bystro spojrzała dokoła i oddając flower Stefci, rzekła z ironicznym uśmiechem:

— Proszę, niech pani jeszcze spróbuje tego niedoścignionego celu.

W tej chwili zbliżył się Waldemar.

— Pani umie strzelać? — zapytał.

— Umiem.