— Nie narażałam się na nią.
Waldemar śledził ich nieznacznie. Zrozumiał wszystko.
— Teraz ja, va banque!220 — rzekła panna Rita.
Huknął drugi strzał.
— Trafione na pewno! — zawołała.
Trestka zrewidował tablicę.
— Ani trochę! Mówiłem, że to nie dla pani cel. Trzeba było słuchać.
Młoda panna zacięła wargi.
— A więc jeszcze raz panna Stefania! Koniecznie!
— Ja panią zastąpię! — podchwycił Waldemar.