— Prywatny majątek.
— A w jakim wieku jest ordynat?
Stefcia zaróżowiła się najniepotrzebniej.
— Ma lat trzydzieści dwa.
— Ach, to zupełnie młody człowiek! — zauważył Narnicki, patrząc na nią badawczo.
Pan Rudecki podchwycił:
— Widziałeś jego portrety w dziennikach, gdy obejmował ordynację po śmierci Janusza i po wyprawie do Afryki.
— Tego nie pamiętam. Ale przypominam sobie, że podobizny jego podawały pisma po wystawie. Przystojny człowiek, a nade wszystko...
— Wspaniały... czy tak? — rzekł pan Rudecki.
— I typowy wielki pan. Można to poznać od razu. To nie jakiś dorobkiewicz udający pana, ale karmazyn rodowy. Widać to nawet z twarzy. Ma przy tym wiele pewności siebie i dumy, ale w dobrym rodzaju.