— Więc któż inny?...
Waldemar utkwił w twarzy księżnej wzrok przejmujący i wyrzekł miękkim głosem, ale dobitnie:
— Stefcia Rudecka.
Księżna szeroko otwarte źrenice zwróciła na wnuka.
— Ktoo?!
— Stefcia Rudecka — powtórzył.
— Waldy! Ty żartujesz?
— Nie, babciu, mówię prawdę, to moje postanowienie już nieodwołalne.
Księżna podniosła ręce do czoła.
— Jezus Maria! — jęknęła całą piersią.