Rita podniosła na niego zdziwione oczy i wzruszyła ramionami.
— Pan się pyta?...
— No, ja wiem, wszystko wiem, ale czy już usankcjonowane?
— Tylko przez księżnę nie.
— Sapristi, to źle. Dlaczego księżna się upiera? Z ordynatem walka trudna, prawie niemożebna. Słyszałem o jego występie. Na radzie familijnej bronił się podobno pysznie. On ma wymowę!
— I pobił wszystkich — dodała panna Rita.
— Raczej zdruzgotał! Księżna musi ulec! Rozumiem jej stan obecny. Przejść Rubikon421 najtrudniej. Ale pani? Co panią tak złamało?
Spojrzała na niego przez łzy.
— Mnie? Co mnie?... Ach, Boże!...
Spuściła głowę i kilka łez spadło jej na szkocki szal, jakby nieme wyznanie.