— Dlaczego, babciu, tak na mnie patrzysz?

— Chcę dojrzeć w tobie zmianę — wyszeptała księżna.

— Zmianę we mnie?... Doprawdy?...

— Tak, chciałabym widzieć cię zmienionym — rzekła z przyciskiem.

Waldemar zrozumiał.

— Nie, babciu, ja się tak łatwo nie zmieniam, jestem stanowczy — odpowiedział z siłą w głosie i dumnie podniósł głowę.

Księżna puściła jego rękę.

— Czy trwasz stałe w swym postanowieniu?

Oczy jej błysnęły dziko. Waldemar wytrzymał ten wzrok spokojnie.

— Tak, babciu.