— Czy to cię dręczy?

— Tak — odrzekła szczerze. Nie umiała przed nim nic ukrywać.

Waldemar wziął jej rękę.

— Czego się niepokoisz? Umyślnie chciałem, aby cię zobaczyli razem ze mną. Wiecznie starasz się ukrywać. To niepodobieństwo! Za dwa miesiące nasz ślub. Powinni cię widywać częściej. Jesteś zbyt czarująca. Niech cię podziwiają. Pod tym względem nie jestem zazdrosny.

Stefcia uśmiechnęła się.

— Uważajmy na scenę. Niech pan patrzy: Hrabia ogląda strój Diany.

— Nie będzie piękniejsza od ciebie.

— Ale jak gra, jaki głos! Jest nadzwyczaj dystyngowana, prawda?

— Bardzo dobrze odtwarza typ arystokratki z początku stulecia. Ale uważa pani? Oni dochodzą do celu.

— Kto?