Waldemar ucałował ręce panny Rity i powiedział serdecznie:

— Chciałem pierwszy złożyć drogiej pani moje najlepsze życzenia, tak jak pani mnie życzyła pierwsza.

— Skąd pan wiedział?

— Słyszałem podczas poloneza i porozumiałem się z Edwardem.

— Ha, trudno, musiało się tak stać — odrzekła z determinacją.

Przyjmowała życzenia z uśmiechem. Ze Stefcią ucałowały się jak siostry.

Księżna miała łzy w oczach.

Gdy Trestka przypiął się do ręki narzeczonej, ona odsunęła go lekko, lecz bez niechęci.

— Panie, rozrzewniona jestem, ale czulić się nie lubię. To sobie zawaruję w intercyzie ślubnej.

— Zgoda, nawet na to przystaję — odrzekł hrabia wesoło.