Gdy nowy okład położono, Waldemar cicho spytał:

— Prawie zawsze... nie — odrzekł profesor.

— Więc stan jest... niedobry?

— Groźny!... Ale niech się pan nie przeraża. Myślę, że to może przesilenie.

Odciągnął ordynata na bok i patrząc bystro w jego poruszoną twarz, spytał szeptem:

— Panie ordynacie, proszę o parę szczegółów.

— Służę panu.

— Ślub państwa miał odbyć się wkrótce — tak?

— Ósmego czerwca.

— Więc już w tę sobotę. Dziś mamy niedzielę. Czy dawno widział pan narzeczoną ostatni raz?