Mam się pobierać z tym ladaco,
Z tym wyrobnikiem! Brand — to chłop!
Zwiędła to gałąź, lecz on kop
Niemało w polu ci przysporzy!
Wyszłam za niego! Jak najgorzej!
Niezdara był! Mitrężnik, leń!
Ja harowałam noc i dzień!
BRAND
A dziś, stojąca tuż przy grobie,
Czyż o swej duszy myślisz sobie?