Swojej rodzinnej, lichej wioski...
Te same, widzisz, żywią troski
Względem swej dziatwy wszystkie matki...
Wam się wydaje, że na świecie
Po to li żyje każde dziecię,
By starych ojców nędzne spadki
Dzierżyło w ręku!... W wasze włości
Zagląda blady cień wieczności,
Wy wyciągacie poń swe ręce
I już myślicie, że go macie