Dwie sprawy darły ze mnie pasy:
O nielubiącej mroków sowie
Wciąż mi chodziła myśl po głowie,
o rybie, co się boi wody,
Ciąglem ja dumał, chłopiec młody...
I śmiech mnie pusty brał z tej biedy —
Czemu?... Bo czułem-ci już wtedy,
Że świat śród innych chodzi dróg,
Niźli, jak tego pragnął Bóg,
I że swe jarzmo dźwiga człek,