Wszelaką burzę, wszelki grom!

Miłość wkraczała z tobą w dom,

Jak blask, mówiący nam o wiośnie,

Jam jej nie zaznał nigdy wprzód;

Od ojca, matki wiał mi chłód,

A, gdy się kiedy skra rozżegła,

Daremnie zawsze ku nim biegła —

Witana zimno, rychło gaśnie!

I zdaje mi się dzisiaj właśnie,

Żem w sobie stłumił żar mój cały,