Znikła ofiary mojej siła,
Gdy mnie Agnieszka przebudziła,
Gdy razem ze mną w tej potrzebie
Dała ofiarę i ze siebie!
spogląda ku drodze
A tamta, w domu, ledwie żywa,
Jakżeż w swym skąpstwie uporczywa!
Dlaczego wrzodu, co ją plami,
Nie umie wyrwać z korzeniami?
Tam... nie! To wójt nasz! Okrąglutki,