Powiem ci na pożegnanie

Że „vox populi, vox dei183”.

odchodzą

Na rozległym płaskowzgórzu.

Szaruga rośnie i ciężkie obłoki spędza na śnieżne pola; tu i ówdzie wychylają się czarne szczyty i na nowo giną w mgłach. Brand nadchodzi pokrwawiony, poturbowany.

BRAND

przystaje i spogląda poza siebie

Tłum tysiączny za mną kroczył,

Ale szczytu nikt nie zoczył.

Wszystkie serca snać upiększa