Stwór ten pomknął!... W tej godzinie

Już go los ten nie ominie.

BRAND

Będzie trudno; na nic kula!

Nieraz jeszcze on pohula...!

Tak bywało: padnie, zgaśnie,

Ale wówczas, kiedy właśnie

Śmierć najbliższa — tak się zdało —

On wychodził znowu cało,

Gdzieś z poza mnie znów się zrywa