— Panie! Zmieniłeś mnie w żywą istotę; gdzież mi teraz zamieszkać każesz? Pamiętaj, panie, że gdy byłam kwiatem, drżałam i tuliłam listki za każdym tchnieniem wiatru. Bałam się, panie, nawalnych dżdżów i burzy, bałam się gromowi błyskawic, bałam się nawet palących promieni słońca. Tyś mi kazał być wcieleniem lotusu, więc zachowałam dawną naturę i teraz boję się, panie, ziemi i wszystkiego, co się na niej znajduje... Gdzież mi zamieszkać każesz?

Kryszna podniósł mądre oczy ku gwiazdom, przez chwilę myślał, po czym spytał:

— Chcesz żyć na szczytach gór?

— Tam śniegi i zimno, panie; boję się.

— A więc... zbuduję ci pałac z kryształu na dnie jeziora.

— W głębinach wód przesuwają się węże i inne potwory; boję się, panie!

— Chcesz stepów bez końca?

— O panie! Wichry i burze tratują stepy na kształt stad dzikich.

— Cóż z tobą uczynić, kwiecie wcielony?... Ha! W pieczarach Ellory3 żyją święci pustelnicy... Czy chcesz zamieszkać z dala od świata, w pieczarze?

— Ciemno tam, panie; boję się.