Po chwili zaś dodał:
— Hej! Gdzie to nas Pan Jezus przez te ostatnie lata nie nosił!
— Ale was ręka boska piastowała — odrzekła Jagienka.
— Prawda, że piastowała, wszelako szczerze rzekłszy, czas już do dom.
— Trzeba nam tu zostać, póki Jurand żywie — rzekła dziewczyna.
— A jakoże z nim?
— Patrzy do góry i śmieje się; widać już raj ogląda, a w nim Danuśkę.
— Pilnujesz go?
— Pilnuję, ale ksiądz Kaleb powiada, że i anieli go pilnują. Wczoraj gospodyni tutejsza dwóch widziała.
— Powiadają — rzekł na to Maćko — że szlachcicowi najprzystojniej w polu465 umierać, ale tak jak Jurand kona, to i na łożu dobrze.