I jak gdyby odpowiadając na tę jej niemą wymowę, rzekł:
— Jaguś, ku tobie jako ku siestrze472 rodzonej... Wiesz!... Nic więcej nie rzekę!
— Wiem. Bóg ci zapłać.
— I o stryjcu pamiętaj.
— I ty pamiętaj.
— Jużci, wrócę, jeśli nie zginę.
— Nie giń.
Raz już, w Płocku, gdy wspomniał o wyprawie, powiedziała mu tak samo: „Nie giń”, ale teraz słowa te wyszły z jeszcze większej głębi jej duszy i może dla ukrycia łez pochyliła się przy tym tak, że czoło jej dotknęło na chwilę kolana Zbyszka.
A tymczasem pachołkowie konni przy bramie trzymający juczne konie, gotowi już do drogi, poczęli śpiewać:
Nie zginie pierścień, złocisty pierścień