— Jakim ludziom?
— Niby nie w Bogdańcu, ale w okolicy... Bo się też z pewnością będą chcieli dowiedzieć.
Na to Zbyszko, który postanowił już nic nie ukrywać, spojrzał na niego bystro i rzekł:
— Tobie nie o ludzi chodzi, jeno o Jagienkę ze Zgorzelic.
A Czech spłonął63, potem przybladł nieco i odpowiedział:
— O nią, panie.
— A skąd wiesz, czy się tam nie wydała za Cztana z Rogowa albo za Wilka z Brzozowej?
— Panienka nie wydała się za niego — odrzekł stanowczo giermek.
— Mógł jej opat rozkazać.
— Opat panienki słucha, nie ona jego.