— A łup? Czy także godny?
— Wzięliśmy zbroje, konie i chłopa dziesięciu, a ośmiu wam młody pan przysyła.
— Cóże z dwoma uczynił?
— Odesłał z ciałem.
— Nie mógł to książę swoich pachołków wyprawić? Tamci już nie wrócą.
Czech uśmiechnął się na tę chciwość, z którą zresztą Maćko często się zdradzał.
— Młody pan nie potrzebuje na to teraz już zważać — rzekł. — Spychów wielka dziedzina.
— Wielka! Ba, i co? Ale jeszcze nie jego.
— Jeno czyja?
Maćko aż wstał.