A gorący, słynny z męstwa i okrucieństwa Rotgier mówił:
— Jak to? Nie tylko dziewkę, ale i tego diabelskiego psa wypuścisz, aby znów kąsał?
— Nie tak ci jeszcze będzie kąsał! — zawołał Gotfryd.
— Ba!... Zapłaci okup! — odparł niedbale Danveld.
— Choćby wszystko oddał, w rok dwa razy tyle złupi.
— Nie przeciwię się co do dziewki — powtórzył Zygfryd — ale na tego wilka nieraz jeszcze owieczki zakonne zapłaczą.
— A nasze słowo? — spytał, uśmiechając się, Danveld.
— Inaczej mówiłeś...
Danveld wzruszył ramionami.
— Mało wam było uciechy? — spytał. — Chcecie więcej?