— Żeby uciekał, to by się go nie dostało — odrzekł Zbyszko.

Tymczasem Zych, który się był zdrzemnął, zbudził się nagle i począł śpiewać:

A ty, Kuba, od roboty,

A ja, Maciek, od ochoty!

Idźże rano z sochą573 w pole!

A ja z Kasią w żytko wolę.

Hoc! hoc!

Po czym do Zbyszka:

— Wiesz? Jest ich dwóch: Wilk z Brzozowej i Cztan z Rogowa... a ty...

Lecz Jagienka, bojąc się, żeby Zych nie powiedział czegoś nadto, zbliżyła się szybko do Zbyszka i jęła wypytywać: