— To z wojny wracacie? Zdrowiście aby?
— Z wojny. Co nie mam być zdrów! A ty? A młodsze chłopaki? Myślę, że zdrowe? Tak? Bo inaczej nie latałabyś po lesie. Ale coże ty tu robisz najlepszego, dziewczyno?
— Przecie widzicie: poluję — odpowiedziała, śmiejąc się, Jagienka.
— W cudzych lasach?
— Opat dał mi pozwoleństwo525. Jeszcze przysłał pachołków do tego uczonych i psy.
Tu zwróciła się do swej czeladzi:
— A odpędzić mi ta psy, bo skórę podrą!
Po czym do Zycha:
— Oj, też rada jestem, rada, że was widzę!... U nas wszystko dobrze.
— A jam to nierad? — odparł Zych. — Dajże jeszcze, dziewucho, pyska!