— A moja rycerska cześć? Jakże?
— A jak było z Ryngałłą?
— Ryngałła księcia otruła; i pustelnik mnie rozwiązał.
— To cię w Tyńcu opat rozwiąże. Lepszy opat od pustelnika, jen to więcej zbójem niźli zakonnikiem patrzył175.
— A nie chcę.
Maćko zatrzymał się i zapytał z widocznym gniewem:
— No, to jakoże będzie?
— Jedźcie sobie sami do Witolda, bo ja nie pojadę.
— Ty knechcie176! A kto się królowi pokłoni?... I nie żal ci to moich kości?
— Na wasze kości drzewo się zwali, jeszcze ich nie połamie. A choćby mi też było was żal, nie chcę do Witolda.