— Hej! Bliżej mu ta za wolą boską do ślubu niż do truchły813 — odpowiedział dobry ksiądz Wyszoniek.
A książę rzekł:
— Poczekaj! Tymczasem dam ci dla niego lek, któren mu ulży albo go i całkiem uzdrowi.
— Balsam Krzyżaki przysłały? — zawołała żywo Danusia, odejmując od oczu ręce.
— Tym, co Krzyżaki przyślą, psa lepiej posmaruj, nie zaś rycerzyka, którego miłujesz. Ale ja dam ci co innego.
Po czym zwrócił się do dworzan i zawołał:
— Chybaj814 mi ta który do komory po ostrogi i pas!
Po chwili zaś, gdy mu je przyniesiono, rzekł do Danusi:
— Bierz, a nieś Zbyszkowi; i powiedz mu, że od tej pory jest przepasan815. Jeśli zamrze, to przed Bogiem jako miles cinctus816 stanie, a jeśli nie, to reszty w Ciechanowie albo w Warszawie dopełnim.
Usłyszawszy to, Danusia naprzód podjęła Pana pod nogi, po czym chwyciła jedną ręką oznaki rycerskie, drugą dwojaki i skoczyła do izby, w której leżał Zbyszko. Księżna, nie chcąc tracić widoku ich radości, poszła za nią.