Ów zaś skłonił się, a następnie otoczył ucho dłonią i rzekł:
— Wasza miłość co każą?
— Pytam: jak się ma pan? — powtórzył głośniej Zbyszko.
— Pan pojechał.
— Dokąd?
— Nie wiem. We zbroi...
Rozdział trzydziesty drugi
Świt począł właśnie bielić drzewa, krze i bryły wapienne rozrzucone tu i ówdzie po polach, gdy najęty przewodnik idący przy koniu Juranda zatrzymał się i rzekł:
— Pozwólcie mi odetchnąć, panie rycerzu, bom się zasapał. Odwilż jest i mgła, ale to już niedaleko...
— Doprowadzisz mnie do gościńca, a potem wrócisz — odrzekł Jurand.