— Uczciwość patrzy ci z oczu, pachołku. Odpowieszże mi szczerze na to, o co spytam?
— Śpieszcie się, panie — rzekł przewodnik.
— Oddadzą dziecko za mnie?
A młodzieniec podniósł brwi ze zdziwieniem:
— To wasze dziecko tu jest?
— Córka.
— Owa panna w wieży przy bramie?
— Tak jest. Przyrzekli ją odesłać, jeśli im się sam oddam.
Przewodnik poruszył ręką na znak, że nic nie wie, ale twarz jego wyrażała niepokój i zwątpienie.
A Jurand spytał jeszcze: