A na to Jurand:
— Jużci z niego wszelkie miłosierdzie! Ale żem też dziecka kęs czasu918 nie oglądał, pozwólże mi dziewkę obaczyć i pobłogosławić.
— Ba, i nie inaczej jak wobec nas wszystkich, aby zaś byli świadkowie naszej wiary i łaski.
To rzekłszy, kazał przybocznemu giermkowi sprowadzić Danusię, sam zaś zbliżył się do von Löwego, Rotgiera i Gotfryda, którzy otoczywszy go, poczęli szybką i żywą rozmowę.
— Nie przeciwię się, lubo nie takiś miał zamiar — mówił stary Zygfryd.
A gorący, słynny z męstwa i okrucieństwa Rotgier mówił:
— Jak to? Nie tylko dziewkę, ale i tego diabelskiego psa wypuścisz, aby znów kąsał?
— Nie tak ci jeszcze będzie kąsał! — zawołał Gotfryd.
— Ba!... Zapłaci okup! — odparł niedbale Danveld.
— Choćby wszystko oddał, w rok dwa razy tyle złupi.