— Nie bój się. Między krześcijany jesteś, którzy radzi mszy świętej słuchają. Cóżeś zacz?1061
— Smolarz, panie, budnik1062. Jest nas siedmiu w budach z babami i dziećmi.
— Jakoż daleko stąd?
— O dziesięć stajań niespełna.
— Którędyż do miasta chadzacie?
— Mamy swoją drogę za Czarcim Wądołem.
— Za czarcim? Przeżegnaj no się jeszcze raz!
— W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, amen.
— To dobrze. A wóz tą drogą przejdzie?
— Teraz grząsko wszędy, chociaż tam nie tak jak na gościńcu, bo wądołem1063 wiater dmie i błoto suszy. Jeno do Bud bieda, ale i do Bud znający bór pomału przeprowadzi.