Tu spojrzał Powała bystro na Zbyszka i dodał:
— Ciężko to ludziom szlachetnego rodu... rozumiem, ale muszę cię przestrzec, że jeśli tego nie uczynisz, kto wie, co cię czeka: może katowski miecz.
Twarze Maćka i Zbyszka uczyniły się jakby kamienne. Nastało znów milczenie.
— No i co? — spytał Powała.
A Zbyszko odrzekł spokojnie i z taką powagą, jakby mu przez tę jedną chwilę dwadzieścia lat przybyło:
— A cóż! Moc boska nad ludźmi!
— Jak to?
— Tak, że chociażbym miał dwie głowy i choćby mi kat obydwie miał uciąć, jedną mam cześć, której mi pohańbić nie wolno.
Na to spoważniał Powała i zwróciwszy się do Maćka, spytał jeszcze:
— A wy co powiadacie?