— Wadzi ci?
— Nie wadzi mi, jeno się pytam.
— Jagienka?
— Co...
Zbyszko nabrał w piersi powietrza, westchnął, poruszył ustami, jakby zabierając się do dłuższej rozmowy, ale widać nie starczyło mu jeszcze odwagi, bo tylko powtórzył znów:
— Jagienka?...
— Co?
— Kiedy się boję coś rzec...
— Nie bój się. Prosta ja dziewczyna, nie żaden smok.
— Jużci, nie smok! Ale że stryj Maćko powiada, że cię chce brać!...