Za Jaśkiem do Śląska.

Usiadłabym ci ja

Na śląskowskim płocie...

„Przypatrz się, Jasiulku...”

Lecz nagle spod stulonych rzęsów389 wypłynęły jej łzy obfite — i nie mogła dłużej śpiewać. A Zbyszko porwał ją na ręce tak samo jak niegdyś w tynieckiej gospodzie i począł chodzić z nią po izbie, powtarzając w uniesieniu:

— Nie paniej jeno ja bym w tobie szukał. Niechby mnie Bóg wyratował, niechbyś dorosła i niechby rodzic pozwolili, toby ja cię brał, dziewczyno!... Hej!...

Danusia, objąwszy go za szyję, skryła spłakaną twarz na jego ramieniu — a w nim żal wstawał coraz większy, który płynąc z głębi wolnej natury słowiańskiej, zmieniał się w tej prostej duszy niemal w pieśń polną:

Toby ja cię brał, dziewczyno!

Toby ja cię brał!...

Rozdział szósty