— Matka robi pudełka.
— A siostry?
Ma ich trzy, robią także pudełka; ma także dwóch braci po lat ośm, którzy robią pudełka, i jednego lat trzech, który pomaga je kleić.
W Anglii całe setki i tysiące ludzi żyją z tej pracy, a raczej głód mrą z tej pracy.
Otóż i nasz potępiony! Matka jego chora, bo wszyscy, którzy dłużej robią pudełka, chorują; ojciec jego był zamiataczem ulicy, ale raz aresztowali go i wywieźli. Chłopak nie umie czytać i pisać, klnie za to nadzwyczaj wprawnie. Widać także, że trochę i pije, bo jak zimno, to dżin rozgrzewa.
— Czy umie też pacierz?
— Co? — pyta zdziwiony, otworzywszy usta.
On tego nie umie, on umie robić pudełka, a to nie jego rzemiosło.
— Ale jeść ma ochotę?
Ma, ale nie ma pieniędzy, a ukraść się boi.