Z takich to uczuć i wrażeń, z tej łatwości, z jaką człowiek zlewa się z naturą, powstały wszystkie panteistyczne268 systemy. Człowiek na łonie natury i wobec natury nie może oprzeć się poczuciu, że stanowi z nią jedno i toż samo, że w nim i w całym otoczeniu jest tylko jedna wielka dusza, a życie odrębne, ludzkie — to stan przejściowy, po którym nastąpi zlanie się z ogółem i nie byt osobisty, a wiekuisty byt ogólny.

Jest to, powtarzam, pierwsze i niejako wrodzone poczucie; dlatego też i wszystkie bez wyjątku pierwotne religie są tylko różnymi formami panteizmu. Później dopiero, gdy wyrobione już sztucznie życie odejdzie daleko od natury, pochłonie swymi sprawami uwagę człowieka i przysłoni mu prawdę pierwotną, wówczas i bogi stają się ludźmi, i dusza odrębną, samoistną jednostką; ale początkowo, czy to weźmiem mitologię Greków, czy słowiańską, czy buddaizm269 indyjski, dostrzeżeni w nich czysty tylko panteizm, który ani bogów nie zwie istotami, ani nie obiecuje życia odrębnego po śmierci.

Co więcej, W każdej naturze ludzkiej leży tęsknota do zlania się z naturą i osobistego niebytu. Życie jednostkowe bądź co bądź męczące jest i pokutnicze; dlatego oto buddysta Nirwanę270 niebem swoim nazywa. Nie jest ona dla niego absolutną nicością; przeciwnie, Nirwana to tylko wszechżycie i wypoczynek wielki, i jakoby sen wieczny, nigdy nieprześniony, a nicość i niebyt tylko dla jednostek.

Ale to, co stanowi istotę buddaizmu, tej w pierwotnej zasadzie najnaturalniejszej ze wszystkich religii, leży jako mniej więcej jasne poczucie w każdym człowieku. Tym tylko poczuciem i tą tęsknotą za wszechżyciem, w przeciwieństwie do życia jednostkowego, można wytłumaczyć i ów niepojęty urok, jaki wywierają na nas te zjawiska natury, które mniej więcej przypominają nieskończoność.

Lubimy na przykład morza, stepy, a jednak, według zwyczajnych prawideł estetyki, kładących spokojną harmonię jako pierwszą zasadę piękności, nie masz w nich nic estetycznego. Cóż bowiem jest w tej bezbrzeżnej równinie stepowej? — Nic. Pustka tylko. Szara dal zlewa się z niebem na krańcu widnokręgu — milczenie wokoło: głusza, śmierć prawie. A jednak step nęci i wabi. Chciałbyś siąść na koń i puścić się nim, i gonić, i gonić; chciałbyś, ot, wykąpać się w nieskończoności i rozłożyć ręce na koniu, i krzyczeć: „Hej! hej, stepy!” — i zapamiętać się w nich, i obłąkać, i żyć.

Czymże wytłumaczyć ten niepojęty urok? Oto właśnie dlatego, że tam tak pusto i bezbrzeżnie, i nieskończenie, że tam wszystko jest tylko wszystkim, że tam jednostkowe odrębne objawy życia nikną, że tam tylko „jedna wielka dusza”; dlatego step nęci i pociąga. Jest to niby odbrzask Nirwany i wszechżycia, a tęsknota za nim leży w ludzkiej duszy.

Dlatego step tak nęci i pociąga.

Wracając na stepy Nebraski, a raczej stepy środkowe Stanów, sprawiają one niezmiernie potężne wrażenie z powodu swej dzikości i ogromu. Rozlegle są na całe tysiące mil na północ, południe, wschód i zachód; prócz bowiem wyżej wymienionych stanów obejmują prawie wszystkie na zachód od Missisipi z wyjątkiem Kalifornii. Jest to, jak powiedziałem już, olbrzymie płaskowzgórze wznoszące się z obu stron coraz bardziej ku własnemu środkowi, który to środek, a zarazem i kość pacierzową stanowią tak zwane Rocky Mountains (Góry Skaliste). Góry te, biegnąc z północy na południe, dochodzą najwyższej wysokości we Wyoming, potem, przebiegłszy jeszcze Colorado i New Mexico, zniżają się coraz bardziej, przechodząc stopniowo w pagórki tworzące kilka pasm w samym Meksyku.

Prócz tego systemu gór na zachód od nich biegnie inne pasmo, tak zwane Sierra Nevada. Są to góry, których odrośla pokrywają całą Kalifornię, w której, jak również i na północy, w Oregonie, pojedynczo brane, rozmaite noszą nazwy. Na północy (Oregon, Washington, Idaho) i na południu (New Mexico, Arizona) Sierra Nevada styka się prawie ze Skalistymi, w środku zaś Skaliste wyginają się półkolem na wschód ku Missisipi, Sierra Nevada zaś na zachód ku Oceanowi Spokojnemu. Między tymi dwoma półkolami leżą stany lub terytoria: Idaho, część Oregonu, część Wyomingu, Nevada, Utah, cała Arizona i część Nowego Meksyku. Szczupłe wody Sierra Nevady staczają się wszystkie do Oceanu Spokojnego, wody zaś Gór Skalistych, płynąc na wschód ku Atlantykowi, tworzą owe wielkie rzeki amerykańskie (Missouri, Missisipi) albo też ich dopływy. Skutkiem tego kraj zawarty między dwoma półkolistymi pasmami gór stosunkowo jest bezwodny. Niewielkie rzeki albo giną w stepach, albo wpadają do środkowych jezior, nie mając nigdzie przystępu do brzegów morskich. Step tu i owdzie przechodzi w pustynię zupełnie nieurodzajną; miejscami sól występuje na powierzchnię gruntu. W stanie Utah znajdują się wielkie zbiorniki słonej wody (Salt L. i Utah L.). Również często napotykamy je i w Nevadzie, jak np. Tahoe, Pyramid i Humbold Lakes.

Mianowicie południe Utah i Nevady prawie zupełnie jest bezwodne; dopiero w Arizonie i New Mexico znajdujemy mniej więcej liczne dopływy Colorado River i Green River. Step też tu piękniejszy, obfitszy w trawę, miejscami w drzewa, chociaż w ogóle ustępuje stepom położonym na wschód Rocky Mountains i ciągnącym się aż do Missouri i Missisipi, tj. stepom Nebraski, Kansas, Indian Territory i Teksasu.