— Jak za moich dziecinnych lat udało mi się czasem złapać ptaka, to w nim tak samo serce biło: zupełnie, jak w złapanym ptaku!

A ona uśmiechnęła się prawie smutno i powtórzyła:

— ...Jak w złapanym ptaku...

Po chwili jednak zapytała:

— A co pan robił ze złapanymi ptakami?

— Przywiązywałem się do nich ogromnie. Ale one zawsze odlatywały...

— Niepoczciwe ptaki...

Malarz zaś mówił dalej z pewnem wzruszeniem:

— I tak się jakoś życie składało, żem próżno szukał takiego, któryby chciał zostać przy mnie; aż wreszcie straciłem i nadzieję.

— Nie! niech pan ufa — odpowiedziała pani Elzenowa.