— Albo ja wiem! — odrzekła z niecierpliwością.

— Bo, o ile słyszałem, nie grywał.

— Nie. Znaleziono przy nim pieniądze.

— Wszak wczoraj pani uwolniła go od obowiązków?

— Tak, ale i na jego własne żądanie.

— Czy nie wziął tego do serca?

— Czy ja wiem! — powtórzyła gorączkowo. — Jeśli chciał to zrobić, mógł sobie przedtem wyjechać. Ale to był waryat — tem się wszystko tłómaczy! Czemu sobie naprzód nie wyjechał?

Swirski spojrzał na nią przeciągle.

— Niech się pani uspokoi — rzekł.

Lecz ona, myląc się co do znaczenia jego słów, odrzekła: