Augustynowicz zaręczał, że jej rąk nie chce wiązać, w rezultacie jednak milczał lub kłamał.
Z drugiej strony Szwarc był przekonany, że Lula już wie o wszystkim.
— Powiedziałem jej wszystko! — mówił Augustynowicz.
— A ona? nie ukrywaj mi!
— Szwarc?
— Co?
— Co ci do tego?
Szwarc zacisnął zęby, ale nie pytał więcej. Wstydził się. Sam przed sobą wyznawał, że owe pytania były folgą dawaną słabości i dawnemu uczuciu.
Z przerażeniem prawie spostrzegał, że czas nie przynosił mu ulgi. Och, miewał takie chwile, że chciałby rzucić i Helenę, i obowiązki, i sumienie, a pójść i sprzedać nawet honor, nawet resztki szacunku dla siebie, za jedną chwilę, w której by mógł głowę oprzeć na ramieniu hrabianki.
Nie umiał się oprzeć rozpamiętywaniu o niej.