— Wywiesiła na obliczu czerwoną flagę... ale matka zgromiła ją za to, wezwała Wszystkich Świętych i zapewniła mi ich ogólne poparcie w chwili straszliwego sądu. Widzisz, com wygrał!
— Naiwny jesteś...
— Będę dziś u nich.
— U Świętych Pańskich?
— Nie, u moich nowych znajomych. Poradzę im, żeby obie za mąż poszły.
— Młodsza za ciebie?
— Cóż chcesz, mój drogi! człowiek się starzeje; zresztą, myślę, że i ciebie powitamy niedługo kosmatą dłonią?
— Prosiłem cię, żebyś się nie wdawał pomiędzy mnie i Helenę.
— Dobrze. Powiem tylko, że jest prześliczna!
— Ba! — odparł Szwarc ze źle ukrywanym zadowoleniem.