Przymknięte powieki Augustynowicza uchyliły się nieco, wyraz szyderstwa znikł z jego twarzy.
— To doktór? — spytał hrabia.
— Będzie wkrótce doktorem.
Pełski zamyślił się cokolwiek.
— Znałem za granicą w Heidelbergu profesora i literata Szwarca; z jakich ten Szwarców.
Hrabianka zarumieniła się mocno.
— O, tego to nie wiem doprawdy!
Oczy Augustynowicza otworzyły się na całą szerokość; z nieopisanym wyrazem złośliwości zwrócił się ku hrabiance.
— Sądziłem — rzekł głośno — że pani doskonale wiesz, skąd Szwarc jest i z jakich to Szwarców?
Pomieszanie Luli doszło do najwyższego stopnia.