— Jaremie ne zderżysz289 — mruknął ponuro Stepka.
— Zgubisz nas i siebie! — ozwał się Mrozowicki.
Hetman skoczył ku nim jak tygrys.
— A kto sprawił Żółte Wody? Kto Korsuń? Kto Piławce?
— Ty! — rzekł szorstko Woronczenko. — Ale tam Wiśniowieckiego nie było.
Chmielnicki porwał się za czuprynę.
— Ja chanowi przyrzekł dziś nocleg w zamku! — wył w rozpaczy.
Na to Kułak:
— Co ty chanowi przyrzekał, to twoja głowa! Ty jej pilnuj, by ci z karku nie spadła... ale do szturmu nas nie pchaj, rabów bożych nie gub! Wałami Lachów otocz, szańce każ sypać pod puszki290, inaczej hore tobi291.
— Hore tobi! — powtórzyły ponure głosy.