— Milszyś mi niżeli inni w atłasach. Na Matkę Najświętszą, mniejszych starostwami nagradzają; jakoż nie będzie to bez nagrody, coś uczynił... Nie przecz! Dłużnikiem ci jestem!
A inni zaraz poczęli wykrzykiwać za królem:
— Nie było jeszcze większego rycerza!
— Ten jest i między zbaraskimi najprzedniejszy!
— Nieśmiertelnąś chwałę pozyskał!
— Jakżeś to się przez Kozaków i Tatarów przedarł?...
— W błotach się ukrywałem, w trzcinach, lasami szedłem... błądziłem... nie jadłem.
— Jeść mu dajcie! — krzyknął król.
— Jeść! — powtórzyli inni.
— Okryć go!