Strażnicy pili więc wraz z innymi, pan Zagłoba zaś wszedł w rozmowę z chłopami z Rozłogów.
— Chłopie! — pytał starego pidsusidka. — A daleko stąd do Łubniów?
— Oj, daleko, pane! — odparł chłop.
— Na rano można by stanąć?
— Oj, nie stanie, pane!
— A na południe?
— Na południe prędzej.
— A którędy jechać?
— Prosto do gościńca.
— To jest gościniec?