— A did.
— A sam był?
— Nie. Z niemową.
— A jak wyglądał?
— Kto?
— Did.
— Oj, stary, stareńki, na lirze grał i na paniw płakał. Ale ja jego nie widziała.
— I on chłopów do buntu namawiał? — pytał raz jeszcze Anton.
— A on.
— Hm! Ostańcie z Bogiem, mołodycio.