— Well — szczebioce dziewczynka. — Pan kot będzie nam łapał ptaszki, a pan pies będzie szczekał, jeśli zechce do nas przyjść kto brzydki; a ty będziesz mężem, ja twoją żoną, a one będą nasze dzieci.
Orso taki już jest uszczęśliwiony, że nie może nawet mruczeć, więc Jenny prawi48 dalej:
— I pana Hirscha nie będzie, i cyrku nie będzie, i nie będziemy nic nigdy robić, o tyle!... Ale nie! — dodaje po chwili — „dobra książka” mówi, że trzeba pracować, więc czasem przeskoczę sobie przez jaką obręcz, przez dwie obręcze, przez trzy obręcze, przez cztery obręcze!
Jenny nie wyobraża sobie widocznie pracy pod inną postacią jak skakanie przez obręcze!
Po chwili pyta znowu:
— Orso, i ja naprawdę będę zawsze z tobą?
— Tak jest, Dży: ja ciebie bardzo kocham.
Twarz jego rozjaśnia się, gdy to mówi, i staje się prawie ładna.
A jednak on sam nie wie, jak kocha tę małą jasnowłosą główkę.
Oto jak brytan swoją panią. Zresztą na całym świecie ją tylko jedną. Swoją drogą, wygląda przy niej jak smok, ale co mu to szkodzi? Nic a nic.