— Hufnalami20 z garłacza21 strzelono! — rzekł Kmicic — jeśli muszkietów nie mają, to nic nam nie uczynią, bo z garłaczy od zarośli nie doniesie.
Soroka, trzymając jedną dłonią muszkiet oparty o kulbakę22 stojącego przed nim konia, drugą dłoń zwinął w kształcie trąbki koło ust i począł krzyczeć:
— A pokaż no się który z chaszczów, wnet się nogami nakryjesz!
Nastała chwila ciszy, po czym w zaroślach rozległ się groźny głos:
— Coście za jedni?
— Lepsi od tych, co po traktach grasują.
— Jakim prawem naszliście naszą siedzibę?
— Zbój o prawo pyta! Nauczy was kat prawa, idźcie do kata!
— Wykurzymy was stąd jak jaźwców23!
— A chodź! Patrz jeno, byś się tym dymem sam nie zadławił!