— Wojsko już sobie przykrzy szwedzką fortunę i szwedzką kompanię — mówił stary Kiemlicz — a co dawniej żołnierze gardłem hetmanom grozili, gdyby się nie chcieli ze Szwedem połączyć, tak teraz sami do pana Potockiego instancję468 wnoszą i deputację469 wysyłają, żeby Rzeczpospolitę z opresji ratował, przysięgając wszyscy do gardła470 przy nim stać. Niektórzy też pułkownicy na swoją rękę poczęli Szwedów podjeżdżać.
— Którenże471 pierwszy począł?
— Jest pan Żegocki, starosta babimostski472, z panem Kuleszą. Ci w Wielkopolsce rozpoczęli i znacznie Szwedów konfundują; siła473 mniejszych oddziałów jest w całym kraju, ale nazwisk przywódców ciężko wiedzieć, gdyż oni umyślnie ich nie powiadają, a to dlatego, by swoje rodziny i substancje474 od pomsty szwedzkiej uchronić. Z wojska pierwszy się podniósł ten pułk, któremu pan Wojniłłowicz pułkownikuje.
— Gabriel?... Toż to mój krewny, chociaż go nie znam!
— Szczery to żołnierz. On to partię475 zdrajcy Prackiego starł, która Szwedom służyła, i samego rozstrzelał, a teraz ku górom srogim poszedł, które za Krakowem leżą; tam oddział szwedzki zniósł i góralów476 ratował, w ucisku od Szwedów będących...
— To zaś i górale Szwedów już biją?
— Oni najpierwsi zaczęli; jeno, jako to głupie chłopstwo, chcieli zaraz Kraków siekierkami odbierać, których jenerał Duglas477 rozproszył, gdyż oni w równinach eksperiencji478 żadnej nie mają, ale co w góry za nimi kilka partii posłali, to z tych żaden człowiek nie wrócił. Teraz pan Wojniłłowicz one479 chłopstwo wspomógł, sam zaś do pana marszałka do Lubowli poszedł i z jego się wojskami połączył.
— Zali480 pan marszałek Lubomirski481 przeciw Szwedom stoi?
— Różnie o nim gadali, że się i na tę, i na tę stronę namyślał, ale jak już poczęto w całym kraju na koń siadać, tak i on się na Szwedów zawziął. Możny to pan i siła482 złego może im uczynić! Sam on jeden mógłby z królem szwedzkim wojować. Powiadają też ludzie, że do wiosny ani jednego Szweda w Rzeczypospolitej nie będzie...
— Da Bóg, że się to stanie!