— Mości Kiemlicz — rzekł — gdzie tu najbliżej stoją te chorągwie, które się przeciw księciu wojewodzie wileńskiemu zbuntowały?
Stary począł mrugać podejrzliwie oczyma.
— Czy wasza miłość chce do nich jechać?
— Jać nie proszę, byś pytał, jeno byś odpowiadał.
— Mówią, że w Szczuczynie jedna chorągiew stanie na kwaterach, ta, która ostatnio tędy ze Żmudzi przechodziła.
— Kto mówił?
— Sami ludzie spod chorągwi.
— Kto ją prowadził?
— Pan Wołodyjowski.
— To dobrze. Wołaj mi Soroki!